Recenzje książki „Imperium czerni i złota”

część 1
Książka wybrana przez największą internetową księgarnię świata amazon.co.uk jako jeden z najlepszych tytułów SF i fantasy w 2008 roku.

Najmocniejszym punktem powieści jest jej równy, wysoki poziom we wszystkich elementach.(...) Trudno znaleźć słabsze lub dominujące strony, akcenty rozłożone są niesamowicie precyzyjnie(...) Uwagę czytelnika przykuwa niezwykła mieszanka intryg, polityki, wojen i emocjonalnych dramatów – a wszystko dzieje w doskonałym tempie.(...) Na każdy przereklamowany debiut przypada zawsze książka, która zyskuje zbyt mało uwagi. Imperium Czerni i Złota pomimo niewielu fanfar, które wzbudziło w momencie wydania, jest jednym z najlepszych debiutów roku. Poziom talentu, jaki prezentuje Adrian Tchaikovski stawia go na równi z takimi wschodzącymi gwiazdami młodego pokolenia jak Patrick Rothfuss, Scott Lynch, Joe Abercombie czy Brandon Sanderson. (...) Potencjał, jaki niesie w sobie ksiązka jest ogromny, a na serię „Cienie uzdolnionych” warto zwrócić baczną uwagę.
Fantasybookcritic.blogspot.com

Absolutnie najlepszy debiut fantasy od wieków!!! Doskonała. Nie mogę doczekać się na kolejne tomy. Bardzo, bardzo mocno polecam!!!
część 2
Diabelnie dobra książka (...) gdybym czytał ja w pracy ciągle spóźniałbym się na pociąg i poczytywał ją ukradkiem za monitorem (...) Tchaikovski radzi sobie równie dobrze ze skomplikowaną intrygą jak i z opisami walk, trzymając nas w nieustannym napięciu i zaskakując niespodziankami, które nie pozwalają odłożyc ksiązki ani na chwilę (...)
Doskonały przykład jak idealnie połączyć budowę wymyślonego świata i zaludnić go wciagającymi i skomlikowanym postaciami. (...) I choć na pewno nie doskonałe, to jednak Imperium Czerni i złota ma tyle zalet, że jest bez wątpienia jedną z najlepszych książek, jakie przeczytałem w tym roku. Chcę więcej !!! I nie mogę już doczekac się na ciąg dalszy.
Graeme’s Fantasy Book Review ( ocena 9 ¾ / 10)

Świetny debiut i bardzo mocny początek serii, która bez wątpienia ma wielki potencjał
Amazon.co.uk

Adrian Tchaikovsky już wyraźnie zanaczył swoją obecność a jego debiutancka powieść daje fantasy wyjątkowość, której nie można nie docenić.
Dark Wolf’s Fantasy Reviews
część 3
Adrian Tchaikovski to prawdziwy talent. Bardzo oryginalne pomysły, świetny styl. Bez wątpienia jedna z najlepszych książek roku i jeden z najlepszych debiutów w ostatnich wielu latach. W morzu autorów fantasy, zadowolonych z odgrzewania niezbyt świeżych pomysłów, dobrze jest znaleźć kogoś, kto ma do zaproponowania cos oryginalnego. Coś co pozwala uniknąć nudy i stagnacji, i mającego dostatecznie dużo talentu i umiejętności, by sprostać oczekiwaniom czytelników.
Na pierwszy rzut oka, można ulec złudzeniu, że dostajemy kolejne nudne, epickie fantasy. Złowrogie imperium chcące zdominowac świat, młodzi bohaterowie, prowadzeni przez doświadczonego mentora. Wydaje się, że nic nowego. Do czasu, gdy odkrywamy, że bohaterowie mają zdolności i charakterystyki owadów. Pomysł, który wydaje się bardzo prosty, ale ma w sobie niezwykły potencjał, który autor bardzo umiejetnie wykorzystuje. (...) Równie umiejętnie Tchaikovski prezentuje bohaterów swej opowieści i skomplikowane relacje między nimi. Konflikt między poczuciem obowiązku a sumieniem, postęp kontra tradycja,a wszystko wplecione w bardzo ciekawą intrygę ze zwrotami akcji i niespodziankami, które utrzymują stałe napięcie. (...)
Bardzo obiecujący debiut błyskotliwego brytyjskiego autora (...) najlepsza pierwsza książka, jaką czytałem od długiego czasu, z wieloma świeżymi pomysłami, solidną kreacją świata i ciekawymi bohaterami. Bardzo oryginalne, warte lektury. Tchaikovski ma prawdziwy potencjał by zostac wielkim nazwiskiem epickiej fantasy.
Speculative Horizons
część 4
Bardzo mocny debiut. Dobre tempo akcji, dobrze zarysowane postaci i relacje między boahterami (...) świat zbudowany z pomysłowością świadcząca o ogromnej wyobraźni autora. Z niecierpliwością oczekuję na kolejne tomy.
Trine D. Paulsen, Bscreview.com

Adrian Tchaikowski umiejętnie zaskakuje czytelników, a fabuła staje się coraz bardziej skomplikowana. Polityka, miłość, lojalność, zdrada splatają się w niespodziewanych zwrotach akcji. Ale to nie tylko zaskoczenie pozwala ocenić książkę, jako świetną. Czysty wysmakowany eskapizm atakuje ze wszystkich stron, napięcie w oczekiwaniu na wybuch wojny jest niemal namacalne, bohaterowie kochaja i nienawidzą, a w tym wszystkim nie sposób się uwolnić od poczucia zadziwienia niezwykłym światem, ze wszystkimi jego owadopodobnymi mieszkańcami i cudowną odmiennością.
Ros Jackson, ocena 5/5
część 5a
www.gildia.pl
Recenzja książki "Imperium czerni i złota"
Autor: Henryk Tur

Narzekałem od dłuższego czasu, że fantasy coraz bardziej się powtarza, jest schematyczne i przewidywalne, a przez to staje się po prostu nudne. Jednak gdy pewnego dnia otworzyłem „Imperium czerni i złota” Adriana Tchaikovsky'ego, w miarę postępów lektury poczułem się, jakbym po długich poszukiwaniach odnalazł w końcu skrzynię ze skarbem. I dziś mogę już śmiało powiedzieć: proszę państwa, fantasy jeszcze nie powiedziało ostatniego słowa, a ta książka jest najlepszym tego przykładem.
Zapomnijcie o elfach, orkach i innych post-tolkienowskich kalkach. Adrian Tchaikovsky stworzył rzecz oryginalną, co zresztą doceniono już na świecie i powieść ta – będąca początkiem dłuższej sagi – wybrana została przez Amazon jako jeden z najlepszych tytułów 2008 roku. Mamy tu świat zamieszkiwany przez ludzi podzielonych na rasy wedle… pochodzenia od insektów. Zdziwieni? Ja byłem także, ale tylko z początku. Mamy tu mrówców, osowców, muchowców, modliszkowców i innych „–ów”. Oczywiście wszyscy są człekokształtni i podobni do nas, jednak zachowali elementy ciała przynależące do oryginalnych gatunków, na przykład skrzydła czy też kolczaste wypustki na ciałach, nadto mogą się ze sobą mieszać.
część 5b
Książka zaczyna się od totalnego chaosu. Osowcy atakują miasto Myna, w którym bronią się przerażeni najazdem mieszkańcy. Jest wśród nich Stenwold Maker, którego w drugim rozdziale napotykamy w Kolegium, starszego o dwadzieścia lat i wciąż wspominającego dawną, przegraną bitwę. To właśnie Stenwold rzuci kamień, który uruchomi całą lawinę zdarzeń. W ciągu dwóch dekad osowcy – skupieni w Imperium Os, którego barwami są tytułowe Czerń i Złoto – nie ruszyli na Niziny, zatrzymując się na Mynie, lecz Maker wie, że inwazja jest tylko kwestią czasu. Widzi nawet tego wyraźne znaki. Niestety, złego proroka nikt w Kolegium słuchać nie chce. Co więcej, możni miasta zapraszają ekipę Osowców na uroczyste igrzyska…
Świat powieści trudno przyrównać do jakiegokolwiek innego i nie chodzi mi tu tylko o rasy. W rzeczywistości opisanej przez Tchaikovsky'ego istnieją koło siebie magia i technika – miasta Nizin łączy sieć kolejowa, podróżuje się tu pojazdami latającymi, zaś pewien ważny moment książki związany jest z potężną lokomotywą. Obok niezliczonych urządzeń, maszyn latających i mechanizmów egzystują tajemnicze cienie, istnieją przerażające lasy, zaś starsze rasy – jak choćby nieodgadnieni ćmowce – wciąż parają się zapomnianą sztuką.
Czytając powieść, czuje się wręcz, że ten świat naprawdę żyje we wszystkich swoich aspektach. Śledzimy tu losy kilku osób, w tym osowca (i to wcale nie takiego, który stoi po „dobrej stronie”) i również odnosimy wrażenie, że obcujemy z żywymi istotami. Wszystkie postaci są z krwi i kości, nie napotkamy tu tematów tabu, seks jest w powieści obecny i zdarzy się nawet, że któraś z bohaterek go wykorzysta do zdobycia informacji. W dodatku każdy ma swoje marzenia, cele i plany, które nieraz rozbija okrutna rzeczywistość.
część 5c
Od książki nie można się wręcz oderwać. Tchaikovsky serwuje nam opis świata po kawałku, jednak ile byśmy kawałków tego tortu nie jedli, cały czas czujemy niedosyt, zaś sam tort wydaje się być olbrzymi niczym młyńskie koło. W dodatku fabuła zaskakuje nie raz i nie dwa – ciąg wydarzeń można przyrównać slalomu po ostrym zboczu, gdzie bramki ustawione są kolejno pod dość ostrymi kątami. Nadto mamy tu zarówno sceny kameralne, jak i widowiskowe wydarzenia, które aż chciałoby się zobaczyć na wielkim ekranie.
„Imperium czerni i złota” po prostu zachwyca. Jeśli więc jesteś zmęczony(a) utartymi schematami, masz dość sztucznych postaci i przewidywalnych fabuł, ta książka powinna stać się dla Ciebie – tak jak i dla mnie – objawieniem. Po lekturze miałem przyjemność robić wywiad z jej autorem, który akurat przybył na Targi Książki w Krakowie, i zapraszam do zapoznania się z nim. Ale przedtem polecam z całego serca zaopatrzyć się w powieść i dać porwać Adrianowi Tchaikovsky'emu w wir niebezpiecznych przygód!
część 6a
www.polter.pl
Imperium Czerni i Złota - Adrian Tchaikovsky
Autor: Łukasz 'Ludmo' Dymek

Adrian Tchaikovsky jest synem polskich emigrantów. Studiował prawo, psychologię i zoologię. Imperium Czerni i Złota, pierwsza część cyklu Cienie Pojętnych, jest jego powieściowym debiutem, który przez angielską księgarnię internetową Amazon.co.uk został zaliczony do grona dziesięciu najlepszych tytułów SF i fantasy w roku 2008.
Nizinne miasta-państwa od dziesięcioleci starały się zapewnić sobie bezpieczeństwo, podpisując liczne traktaty. Jednak ich obywatele – ufni wobec sąsiadów i pełni wiary we wcześniejsze uzgodnienia – zbagatelizowali to, że w pobliżu rozwinęło się agresywne Imperium Os. Imperium, którego ofiarą zaczynały padać sąsiednie krainy…
Jednego z głównych bohaterów, którym jest starzejący się żukowiec Stenwold Maker, poznajemy w momencie ataku Imperium Os na jedno z nizinnych miast – Mynę. Wraz z modliszowcem Tisamonem i grupą przyjaciół próbuje on stawić czoła rosnącej potędze osowców. Niestety, w wyniku zdrady miasto pada, a żukowiec i Tisamon muszą salwować się ucieczką. Dwadzieścia lat później Stenwold Maker jest już szefem pokaźnej siatki szpiegowskiej, która informuje go o poczynaniach osowców obleczonych w czerń i złoto. Widzi grożące wszystkim niebezpieczeństwo, jednak inni mieszkańcy miast, zadufani i wierzący w moc spisanych traktatów, całkowicie ignorują jego słowa. Do nierównej walki wciąga czwórkę podopiecznych: pajęczycę Tynisę, ważkę Salmę, swoją siostrzenicę Che oraz mieszańca Totho.
część 6b
W sukurs przyjdzie im również dawno nie widziany przyjaciel Stenwolda. Główni bohaterowie to postacie dynamiczne – ich sposób postrzegania świata zmienia się wraz z rozwojem sytuacji. Każdy z nich ma własne słabości, uczucia i motywy, jakimi się kieruje. Nawet czarny charakter powieści, bezwzględny idealista Thalryk, nie jest postacią jednoznacznie złą – on sam również z biegiem czasu pod wpływem wydarzeń ewoluuje i zaczyna dostrzegać wypaczenia w krystalicznym, jak dotąd, wizerunku Imperium.
Autor pokusił się o bardzo ciekawy zabieg. Personifikacja nie jest żadnym novum w literaturze, ale tym razem mamy do czynienia z sytuacją zupełnie odwrotną. To nie zwierzętom nadano ludzkie cechy, lecz ludziom – zwierzęce. Modliszowce to sprawni wojownicy, szybcy i świetnie wyszkoleni. Motyle olśniewają urodą i wdziękiem osobistym, zaś żukowce to przykład lekko otyłych, zdolnych mechaników. Muszę przyznać, że początkowo czułem się, jakbym miał okazję czytać podręcznik do zoologii; przywykły do elfów i krasnoludów, nie mogłem się odnaleźć w nowej sytuacji. Jednak już po kilkunastu stronicach dałem się całkiem pochłonąć Adrianowi Tchaikovskiemu i jego osobliwemu zwierzyńcowi.
Imperium Czerni i Złota to powieść wielowątkowa. Do głównego wątku szpiegowskiego autor sprawnie wplata zarówno relacje panujące między poszczególnymi miastami, jak i te natury osobistej – zachodzące pomiędzy poszczególnymi bohaterami. Niespełniona miłość, zdrada, przesłanki i pobudki, jakimi kierują się postacie, są typowo ludzkie, nieobce nam także w rzeczywistym świecie. Dodatkowo w całym regionie toczy się odwieczny spór między zwolennikami techniki a tymi, którzy wolą magię i wiarę; on również wpływa na rozwój sytuacji na Nizinach.
część 6c
Na szczególną uwagę zasługuje ujęcie antagonizmów pomiędzy poszczególnymi rasami. Modliszowce nienawidzą pająków, ciemce – żukowców. Mimo to wszystkie te rasy mogą żyć obok siebie w zachowującym neutralność Helleronie, produkującym broń dla każdego, kto jest w stanie za nią odpowiednio zapłacić. Poznajemy korzenie uprzedzeń oraz ich wpływ na obecną sytuację. Poszczególne państwa, przeświadczone o mocy traktatów i układów handlowych, nie widzą, bądź nie chcą widzieć, narastającego zagrożenia ze strony Imperium Os. Łudzą się, że napaść Osowców ich ominie, pomimo klęski sąsiadów. Autor jasno daje do zrozumienia, że to tylko w jedności tkwi wielka siła i w obliczu niebezpieczeństwa wyłącznie ona może przynieść oczekiwane zwycięstwo.
Podczas lektury pojawiają się pytania o podobieństwa opisywanych zdarzeń do sytuacji mających miejsce w realnym świecie, z jakimi jeszcze do niedawna musiała zmierzyć się ludzkość. Być może, autor, kreując państwa na wzór greckich polis, odnosił się właśnie do czasów starożytnej Grecji, chociaż na myśl nasuwają się zwłaszcza doświadczenia drugiej wojny światowej. Czy miasta Nizin to europejskie państwa, które nie chcą widzieć narastającego zagrożenia ze strony imperium niemieckiego? Takich pytań da się postawić wiele, za każdym razem wciąż zadając nowe; dzięki temu powieść Adriana Tchaikovskiego można czytać wielokrotnie bez obaw o nudę.
część 7a
www.paradoks.net.pl
Adrian Tchaikovsky "Imperium Czerni i Złota" - recenzja
Autor: Inken, Redaktor: Słowik

Nikt nie zliczy, ile w historii literatury było drużyn walczących z potężnym przeciwnikiem. Czasem jednak autor potrafi pozytywnie zaskoczyć czytelnika, jak na przykład Adrian Tchaikovsky w pierwszym tomie "Cieni Pojętnych".
Sięgając po "Imperium Czerni i Złota" czytelnik dostaje ładnie wydaną książkę, ale kiedy zacznie ją czytać, może odczuć pewien dyskomfort. Początek sugeruje, że jest to typowe fantasy. Potwierdza to również blurb. Autor nie pomaga czytelnikowi w stwierdzeniu, czy książka jest warta dalszego czytania, czy też nie. Trzeba przebić się przez częściowo sztampowy pierwszy rozdział, by przekonać się, że bohaterowie nie są zwykłymi ludźmi.
W dalszej części powieści autor powoli zapoznaje czytelnika ze światem przedstawionym. Takie podejście wymaga pewnego wysiłku, ale z pewnością nie jest nudnym wykładem na temat zasad panujących w danym świecie. Oczywiście podobne próby wprowadzania w świat powieści się trafiają, ale nie są nagminne, jak na przykład w "Delegaturach Nocy" Glena Cooka. Nie oznacza to, że Cook pisze źle, a jedynie, że autorzy wybrali odmienne podejście do kwestii wprowadzania czytelnika w rzeczywistość swoich opowieści. Pierwszy tom "Cieni Pojętnych" to jest całkiem dobra, wciągająca powieść. Porównanie do Patricka Rothfussa czy Scotta Lyncha jest uzasadnione. Wszyscy trzej starają się wycisnąć z gatunku coś nowego, a przynajmniej odświeżyć trochę niektóre motywy. To tyle słowem wstępu dla czytelników chcących samodzielnie odkrywać tajemnice bohaterów. Jeśli pozostali stwierdzili, że ten początek ich nie przekonuje, postaram się teraz przedstawić inne argumenty na korzyść książki. A później jej wady.
część 7b
W powieści zwraca uwagę kreowanie postaci. Autor ciekawie zastosował wiedzę o owadach, dzięki czemu jego bohaterowie posiadają owadzie cechy sprawiające, że są bardzo różni. Poprowadzenie narracji z perspektywy poszczególnych postaci pokazuje też jak bardzo odmienny jest sposób myślenia ras. Zazwyczaj autorzy mają problem z przedstawieniem różnych bohaterów. Łatwiej pokazać, że inaczej mówią i myślą przedstawiciele poszczególnych warstw czy grup społecznych, a i tak mało który autor przykłada do tego wagę. W czasie czytania książki Tchaikovskiego odnosi się wrażenie, że autor miał przypięte nad biurkiem na tablicy korkowej karteczki z cechami charakteru poszczególnych ras, żeby ich nie pokręcić, tak odmienne nastawienie względem jednej kwestii potrafią mieć bohaterowie powieści.
Sądzę, że nie ma potrzeby doszukiwać się olbrzymiej oryginalności w fakcie, że w książce fantasy pojawia się technika. Podobny motyw występuje chociażby w "Viriconium" M. Johna Harrisona czy w "Ostatnim powierniku pierścienia" Kiryła Jeskowa. Oczywiście można się w tym miejscu spierać, czy drugi tytuł funkcjonuje jako samodzielna powieść, będąc alternatywną historią "Władcy Pierścieni" J.R.R. Tolkiena. Należy przyznać, że w "Imperium Czerni i Złota" technika ma większe znaczenie, wyznacza granicę pomiędzy rasami ludzi. Pojętni potrafią z niej korzystać, niepojętni nie są w stanie nawet wyobrazić sobie jej najprostszego działania, a tym bardziej możliwości korzystania z takiego urządzenia. Za to rasy techniczne nie wierzą w magię, która dla niepojętnych stanowi naturalną część życia.
część 7c
Fabuła powieści osnuta jest wokół walki z olbrzymim imperium, które powoli stara się podbić cały znany sobie świat. Przeciwko nim występuje tylko garstka ludzi, gdyż inni albo już zostali podbici, albo nie wierzą w to, że mogą zostać podbici. Drużyna składa się z pojętnych i niepojętnych, a to zderzenie ras przede wszystkim wywołuje nieufność, rodzi konflikty, a dodatkowo sprawia też, że grupa doskonale uzupełnia się w swoich umiejętnościach. Można na przykład nie wiedzieć jak działa silnik, ale za to potrafić latać bez wykorzystywania żadnego urządzenia.
Na szczęście autor pokazuje, że przedstawiciele tych „złych” nie są całkowicie źli. Być może wierzą fanatycznie w imperium, ale widzą też ciemne strony jego działania i nie zawsze się na nie godzą. Tak samo podbici i podbijani niekoniecznie muszą być automatycznie tymi „dobrymi”. Takie przedstawienie sytuacji nadaje historii większej realności. Czas na obiecane minusy. Przede wszystkim miejsca w narracji, gdzie wstawiane są wykłady na temat świata przedstawionego. Bardzo sprytne było włożenie części z nich w usta wykładowcy, dzięki czemu Tchaikovsky może czuć się częściowo usprawiedliwiony. Innym minusem powieści jest momentami dość życzeniowe zachowanie negatywnych bohaterów. Jeśli schwytana osoba twierdzi, że nic nie powie na temat poszukiwanej osoby, ale jest przekonana, że zostanie przez nią uratowana, to wydaje się być logiczne zastawienie pułapki i spokojne oczekiwanie na to, aż poszukiwany sam w nią wpadnie. Taka myśl jednak nie pojawia się w głowie oficera - było, nie było - wywiadu.
część 7c
"Imperium Czerni i Złota" nie jest kamieniem milowym w rozwoju fantasy. W przeciwieństwie do książki "Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ – Południe" Roberta M. Wegnera stara się szukać nowych ścieżek w wyczerpanej już tematyce fantasy. Gdzie Wegner pisze bardzo dobrze, ale klasycznie, tam Tchaikovsky stawia na wymyślność ras. Oba podejścia z pewnością znajdą swoich zwolenników.
"Imperium Czerni i Złota" to dopiero początek opowieści. Jeśli autor nie zapomni po drodze o odmienności swoich bohaterów (tak jak zapomniał Sean McMullen w "Szklanych smokach" i "Próżniowędrowcu") ma szanse na to, żeby Cienie pojętnych zapadły w pamięć czytelników. Czego życzę może nie tyle jemu, co z czysto czytelniczego egoizmu - sobie.