Recenzje książki „Klęska ważki”
część 1
www.gildia.plRecenzja książki "Klęska ważki"
Autor: Henryk Tur
27 marca 2010
Już na samym wstępie należy ująć rzecz w taki sposób: przy „Imperium Czerni i Złota” określono Tchaikovsky'ego jako wschodzącą gwiazdę. Po lekturze drugiego tomu jego sagi nie wypada powiedzieć nic innego niż: „Proszę państwa, wschodząca gwiazda zmieniła się w supernową!”
Początek jest naprawdę mocny, mamy bowiem okazję śledzić tok myśli samego cesarza złowieszczego Imperium Os, Alvdana II. Pojawia się on na kartach „Klęski ważki” wielokrotnie – poznajemy nie tylko jego osobowość, ale również dowiadujemy się o strasznym losie, jaki zgotował swym braciom i siostrom. Zostaniemy też wtajemniczeni w pewien sekretny plan, będący najpilniej strzeżoną tajemnicą całego Imperium, którego to realizacja pozwoli Alvdanowi II dokonać czegoś, czego jeszcze świat nie widział.
Tom drugi kontynuuje oczywiście losy bohaterów, których poznaliśmy i polubiliśmy w pierwszym: Stenwolda Makera, mechanika Totho, Che, Tynisy, Tisamona, tajemniczego księcia Salmy. Los rozrzucił ich po różnych zakątkach Nizin (a niektórych nawet poza nie), dzięki czemu mamy okazję razem z nimi poznawać kolejne miasta, osady i krainy tego niezwykłego świata. A uwierzcie – jest co poznawać. Tłem powieści cały czas jest tocząca się wojna: Imperium uczyniło kolejny postęp w swych podbojach i atakuje miasto mrówców – Tark. Inna armia wyrusza na podbój Kolegium. Na Nizinach zaczyna panować chaos, drogi roją się od uciekinierów, wojska, zwykłych bandytów i dziwnych grup poszukiwaczy mocnych wrażeń.
część 2
Nie zabraknie także w „Klęsce ważki” kapitana Thalryka, który w służbie Rekefu przemierza świat wszerz i wzdłuż. Los spłata mu wyjątkowo złośliwego figla, którego zakończenie naprawdę warte jest przeczytania – zaskoczenie jest olbrzymie. Thalryka poszukuje też niejaka Felisa, modliszka władająca bronią niczym sam Tisamon, a jej czyny i zachowanie wskazują albo na szaleństwo albo amnezję. Pojawia się też nowa postać, co do której można z dużą dozą prawdopodobieństwa podejrzewać, że odegra ważną rolę w dalszych częściach sagi – mechanik Drefos, pełniący w szeregach armii Osowców funkcję generała, traktujący wojnę jako świetne pole doświadczalne dla coraz to lepszych machin i sprzętów bojowych. Nie można też przegapić wprowadzenia na scenę, i to z wielką pompą, jedynej żyjącej krewnej Alvdana II, Sedy. Ma ona posłużyć zaborczemu bratu do pewnego doświadczenia.Książka liczy sobie ponad 660 stron, jednak napisana jest stylem tak lekkim, że pochłania się ją błyskawicznie i czytający nigdy nie ma poczucia znużenia. Tchaikovsky zasypuje nas oryginalnymi pomysłami – poczynając od mechanizmów i wynalazków wykonywanych przez rzemieślników, po tajemnicze obrzędy i rytuały najstarszej magii, których jesteśmy świadkami. W tym świecie starożytna wiedza harmonijnie koegzystuje z postępem technologicznym, który – jak wiadomo – kroczy naprzód w czasie wojen. W ogólnym kontekście poznajemy kolejne rasy ludzkie posiadające w sobie cechy owadzie – na przykład świerszczowców, liczących sobie po trzy metry wzrostu; mamy też okazję bliżej przyjrzeć się pająkowcom, o których królestwach krążą legendy wzbudzające nawet grozę wśród najwyższych władz osowców.
część 3
W poprzednim tomie uraczono nas obrazami kilku potyczek i bitew, jednak dopiero w „Klęsce ważki” Tchaikovsky ukazuje nam ogrom wojny. Jego opisy oblężeń i bitew są imponujące i nie sposób o nich zapomnieć długo po lekturze książki. Dodatkowo dowiadujemy się dość dużo o mrówcach, którzy są rasą połączoną ze sobą umysłami, zaś bitwy z ich udziałem są niezwykłe – wyobraźcie sobie armię, która walczy bez słowa, a jej dowódcy widzą oczyma każdego żołnierza. Tchaikovsky wprowadza też na scenę trzmielowce – czyli barbarzyńskich krewnych osowców – oraz latające bestie. Widowiskowość bitew jest wręcz miażdżąca, natomiast plastyka przedstawionych wydarzeń tak wielka, że czytając można się poczuć niemal jak w opisywanym miejscu.Jeśli należałoby ocenić tę książkę w skali od 1-10, to zasłużyła bez wątpienia na co najmniej 9,5 punktu. I niech samo to starczy za rekomendację – ten tytuł powinien poznać KAŻDY bez wyjątku miłośnik fantastyki, obojętnie, czy preferujący science-fiction, czy fantasy. Ba, nawet miłośnicy horrorów znajdą tu kilka mrocznych elementów…
część 1
www.polter.plKlęska Ważki - Adrian Tchaikovsky
Autor: Tomasz 'Asthariel' Lisek
Redakcja: Bartłomiej 'baczko' Łopatka
Po przeczytaniu Imperium czerni i złota Adriana Tchaikovskyego, pierwszego tomu cyklu Cienie pojętnych, przewidywałem, że mamy do czynienia z jednym z lepszych cykli fantasy – teraz mogę jednak stwierdzić, iż nieco przesadziłem z huraoptymizmem. Klęska Ważki to książka wprawdzie lepsza od poprzedniczki, lecz pewnością nie na poziomie innych wydanych ostatnimi laty hitów, jak powieści Lyncha, Rothfussa czy Sandersona.
Wojna o Niziny rozpoczęła się na dobre wraz z atakiem Osowców na mrówcze miasto-państwo Tark. Wysłani tam na przeszpiegi Totho i Salma (uczniowie Stenwolda Makera, zadeklarowanego wroga Imperium Czerni i Złota) dość szybko wpadają w tarapaty i zostają uratowani tylko dzięki wstawiennictwu Nero, starego przyjaciela ich mistrza – to jednak nie koniec problemów, gdyż są uwięzieni w oblężonym mieście. Sam Stenwold przygotowuje Kolegium do odparcia zdradzieckiego ataku ze strony Mrówców z Veku, borykając się jednocześnie z zagrożeniem ze strony zakonspirowanych w mieście agentów Thalryka, trapionego własnymi zmartwieniami – jego tropem przez całe Niziny podąża tajemnicza Ważka, która nie cofnie się przed niczym, by go dopaść. Udział w intrygach między miastami-państwami mają też Tynisa z Tisamonem, pajęczy ambasador Teornis, Ciemiec Acaeos i parę innych postaci. Dzięki sporej objętości książki, autorowi udało się zmieścić więcej wątków niż w poprzedniczce, co zdecydowanie wyszło powieści na dobre.
część 2
Jak można zauważyć powyżej, nie wspomniałem nic o Cheerwell, najnudniejszej bohaterce pierwszego tomu. Jest tak dlatego, iż poświęcono jej niewiele miejsca – co okazuje się być zaletą, gdyż dzięki temu mamy okazję lepiej poznać innych, znacznie bardziej interesujących bohaterów, zarówno starych, jak i nowych. Co ciekawe, bardzo skorzystał na tym dotychczas nieciekawy Totho, który otrzymał od autora sporo miejsca na kartach powieści, co pozwoliło lepiej przedstawić jego charakter i dylematy. Jednak najbardziej interesującą postacią okazał się być bez wątpienia Drefos, pracujący dla Imperium Os genialny wynalazca – posunę się nawet do stwierdzenia, że gdy tylko wkracza do akcji, przyćmiewa wszystkich pozostałych bohaterów. Całkiem intrygujący jest też Uctebri, czarnoksiężnik Moskitowców, który zapewne zostanie jedną z ważniejszych fabularnie person. Niestety, przez skoncentrowanie się Tchaikovskiego na innych, mój ulubieniec z pierwszego tomu, Thalryk, otrzymał zauważalnie mniej okazji do wykazania się. Co więcej, Salma i Tynisa wciąż są drętwi (co gorsza, wątek tego pierwszego nie wnosi niemal nic do fabuły i wydaje się marnowaniem stron), Stenwold nie wygląda, ani nie zachowuje się jak mistrz szpiegostwa, a wątek jego miłości do pewnej Pajęczanki jest tak marnie opisany, że wygląda, jakby autor wprowadził go na siłę.
część 3
Chwalony przeze mnie w recenzji Imperium... świat powieści wciąż jest główną zaletą cyklu – przyjemność płynąca z obcowania z tak nietypowym uniwersum równoważy wadę, jaką są rozmaite niedociągnięcia fabularne. Widzę potencjał dla kolejnych tomów, zwłaszcza, że do gry wkracza uznawana za wymarłą rasa Moskitowców, królestwa pająków wydają się być świetnym miejscem na osadzenie akcji którejś z następnych książek, a lasy Darakyonu wciąż kryją w sobie mroczną tajemnicę o kluczowym znaczeniu. Szkoda tylko, że tak mało miejsca poświęcono imperatorowi Osowców, Aldvanowi II i intrygom politycznym na jego dworze – choć mam nadzieję, że i na to przyjdzie pora w dalszych częściach. Co istotne, na niemal siedmiuset stronach autor zmieścił więcej interesujących wątków oraz momentów akcji niż w poprzednim tomie. Zdecydowanie mniej rozdziałów czyta się na siłę, by dotrzeć do ciekawszych fragmentów – choć nie oznacza to, że podczas lektury Klęski Ważki nie uświadczymy nudy. Niestety, fabuła czasami jest przewidywalna .- za to autorowi coraz sprawniej idzie rozwijanie poszczególnych wątków, choć wciąż wiele mu brakuje do poziomu konkurencji.
Klęska ważki to krok naprzód w stosunku do Imperium czerni i złota – nie wybija się jednak na tle wielu innych niezłych powieści fantasy pod względem fabuły (interesującej, ale nie świetnej), bohaterów (paru sympatycznych, ale nikogo nie zaliczyłbym do grona swoich ulubionych postaci książkowych), czy zwrotów akcji (praktycznie brak). Wciąż jednak warto się nią zainteresować, jeżeli lubicie dzieła osadzone w nietypowych uniwersach – zwłaszcza, gdy podobał się wam pierwszy tom cyklu. W skrócie – jest dobrze, ale mogło być znacznie lepiej.
część 1
www.valkiria.netCienie Pojętnych: Klęska Ważki - recenzja
Autor: Jakub „Zgred” Krasny
Redakcja: Marcin „Sharn” Byrski
10-03-2010
Sięgając po drugi tom cyklu Cienie Pojętnych byłem pełen obaw czy będzie on równie ciekawy jak pierwszy. Otóż muszę powiedzieć, że Klęska Ważki bardzo przypadła mi do gustu. Moim zdaniem autor pisząc cykl założył, że pierwszy tom będzie wprowadzeniem w świat Nizin i krajów sąsiednich, a w kolejnych dwóch tomach znacząco rozwinie się fabuła, konflikty i dojdzie do zapowiadanych w Imperium Czerni i Złota bitew.
Może krótko o fabule. Po ciężkich doświadczeniach drużyna Stenwolda Makera zmuszona jest się rozdzielić. Zagrożenie ze strony Imperium Os jest na tyle wielkie, iż trzeba ostrzec inne państwa-miasta Nizin o nadchodzącym niebezpieczeństwie. Każdy dostaje bardzo ważne zadanie, które może przypłacić życiem. Rozłąka nie jest przyjemna, jednak by ocalić swój kraj trzeba podjąć niebezpieczną wędrówkę. Tymczasem wojna zaczyna się na całego. Bezwzględne Imperium podbija miasto za miastem pozostawiając za sobą tylko zgliszcza. Sytuacja jest na tyle napięta, że odwieczni wrogowie muszą zjednoczyć się przeciwko miażdżącej sile osowców. Nadchodzi czas, kiedy nie można zostać obojętnym. Jesteś sojusznikiem albo przeciwnikiem Imperium. Nieważne z kim u boku przyjdzie ci walczyć.
część 2
W Klęsce Ważki fabuła jest znacznie żwawsza i bardziej dynamiczna niż w pierwszym tomie Cieni Pojętnych. Wychodzi na jaw kto jest sojusznikiem, a kto zdrajcą. Akcja co chwilę przenosi się między różnymi miastami Nizin, Wspólnoty oraz Imperium, ukazując straszliwe bitwy o przetrwanie. Dochodzi do wielu starć, a momentami książka przypomina relację korespondenta wojennego. Wielu bohaterów obejmuje bardzo odpowiedzialne funkcje wojskowe. Podobnie jak w pierwszym tomie, sytuacja ukazywana jest z kilku stron. W Imperium Czerni i Złota były to wizje Imperium oraz grupy Stenwolda Makera. Natomiast tutaj akcja przedstawiana jest z perspektywy każdego uczestnika konfliktu. Bardzo spodobał mi się ten sposób narracji, gdyż mogłem sobie zobrazować, jak wojnę postrzega każda z ras. Drugi tom Cieni Pojętnych jest zdecydowanie bardziej nasycony fabułą. Dochodzi do naprawdę niesamowitych zwrotów akcji. Pojawiają się nowi bohaterowie, a starzy ulegają wielu przemianom. Powieść bardzo wciąga, a dynamika nie daje chwili wytchnienia. Z każdą stroną coraz bardziej chciałem poznać przyszłe rozwiązanie potyczek.
część 3
Mam jednak kilka zastrzeżeń. To, co w pierwszej części wydawało mi się ciekawe, w drugiej bardzo męczyło. Chodzi o nadanie ludzkim rasom nazw i cech owadów. Momentami miałem wrażenie jakbym oglądał Dawno temu w trawie. W Klęsce Ważki pojawiło się ich znacznie więcej niż w tomie pierwszym i moim zdaniem wprowadziło niepotrzebny zamęt. Kolejnym minusem jest niestety opis bitew. Występują przez całą książkę, są bardzo dynamiczne jednak w ogóle nie czułem w nich brutalności. Czytając miałem wrażenie, iż autor celowo chciał napisać „grzeczną” powieść. Krwi jest tyle co kot napłakał. Nie jestem chory na głowę, nie wymagam od książek rozpłatanych ciał i latających wnętrzności, jednak odrobina agresji na pewno by nie zaszkodziła. Skoro autor zdecydował się opisywać przez 680 stron wojnę, mógł ukazać jak wygląda naprawdę. Jak na razie cykl Adriana Tchaikovskiego bardzo mnie zaciekawił. Autor przedstawił naprawdę dużo dobrych wątków. W ukazanych do tej pory dwóch powieściach pojawiają się motywy wojenne, miłosne, szpiegowskie i przede wszystkim fantastyczne. Z Klęską Ważki przeżyłem kilka ciekawych chwil. Po bitwach, które stoczyli bohaterowie, z niecierpliwością oczekuję, jaki będą miały one skutek w dalszym toku akcji. Bardzo chętnie sięgnę po trzeci tom, gdyż (jak to zwykle bywa!) drugi pozostawił wiele niewyjaśnionych sytuacji. Polecam!